środa, 17 lipca 2013

Szyjemy legowisko dla psa

Legowisk i innych leżanek trochę się naszyłam i przetestowałam, a to wszytko dzięki kochanej Dyniulce, której jednym z celów życiowych jest wykańczanie Miśkowych posłań. Załatwiła ich wiele, właściciele kotów pewnie domyślają się w jaki to cudowny sposób robiła ......
Z przetestowanych polecam te z gąbką w środku, świetnie się piorą i szybko suszą, takie jak Dyniula sobie wygrała w konkursie w Krysi. Nota bene, które też chciała wykończyć. Jakiś czas temu zakupiłam legowicho - ponton ze skaju. Nie interesuje zbytnio kocilli. Niestety Miśka korzysta z wełniano - magnetycznej maty i mimo naszych starań też się jej oberwało, a pranie tego cuda, to nie lada wyczyn :( Ponieważ skaj się sprawdza, jakiś czas temu uszyłam jeszcze jedno. Tyle z przygód Miśkowych legowisk.

Jak zapowiadałam TU następny w kolejce do obszycia był Pepik, któremu uszyłam taką oto poduchę, ku zazdrości pozostałych domowników tych cztero- i dwunożnych:


niedziela, 14 lipca 2013

Zaległości ...

Przerwa w szyciu jest i nie da się tego ukryć, bynajmniej nie spowodowana urlopem, nad czym ubolewam strasznie :( Przerwa techniczno - chorobowa. Ale rzeczy z serii "niezbędne" i "konieczne" szyją się powoli, czego też się nie da ukryć :) Co nie zmienia faktu, że okno w kąciku szyciowym sukcesywnie się zmniejsza. Góra ogromna rośnie!

Tak więc z rzeczy koniecznych powstał mój sztandarowy produkt czyli kosz filcowy "Przyjaciele" na przedmioty przeróżne, dla mojej siostry, która 13-go obchodziła swoje bardzo, bardzo, bardzo okrągłe urodziny! Jeszcze raz wszystkiego najlepszego! I zwolnij trochę, bo przez Ciebie i mnie lat przybywa :D

Kosz standardowych wymiarów, aplikacje z dwóch stron. Tym razem ukłon w stronę właścicielki, jak się wkurzy na swój zwierzyniec, to może kosz odwrócić stroną bez aplikacji :) Aplikacja biała to przeuroczy owczarek środkowoazjatycki Sel, która już gościła na ekotorbach oraz po raz pierwszy kot. Ziutek ma już 18 lat (a może i więcej) należy się jej własna aplikacja. Szczególnie, że przez ostatni czas była terroryzowana przez rudego przybłędę Gerfilda. Powiem tylko, że koleś nieźle się ustawił, w czerwcu powędrował do stolicy, zasmakować wielkomiejskiego życia! Tym sposobem Ziutek wreszcie odetchnęła i może spokojnie egzystować na emeryturze:)

Kosz w scenerii sielsko - wiejskiej:

poniedziałek, 1 lipca 2013

Do serca przytul psa ...

Dzisiaj Dzień Psa. To stosunkowo nowe święto, ustanowione w 2007 roku z inicjatywy czasopisma „Przyjaciel Pies”. Głównym celem obchodów jest oddanie hołdu najlepszemu przyjacielowi człowieka oraz promowanie akcji mających na celu pomoc psom bezdomnym i potrzebującym. Zapewne pojawią się na psich blogach i nie tylko wszelakie wpisy na ten temat, poruszające sprawy ważne. Ja chciałabym podejść do tematu trochę poetycko, wygrzebałam więc z zakamarków domowej biblioteczki wierszyki Ryszarda Grońskiego pt "Po co właściwie trzymać psa?" Naszej Księgarni Warszawa 1987r. W książce można znaleźć mnóstwo psiej poezji na różne tematy, nawet schroniskowe. Z okazji tego wyjątkowego dnia wybrałam dla Was i waszych Psich Przyjaciół dwa z nich.


Po co właściwie trzymać psa?

Przeciwwskazania każdy zna:

Pies oprócz kaszy żąda mięsa,
Pies po śmietnikach się wałęsa.

Pies, nim dorośnie, gryzie wszystko,
Pies to zarazków jest siedlisko.

Pies do mieszkania wnosi błoto
(Gdy dżdżów warkocze się rozplotą).

Pies, kiedy pragnie zgłębić sekret,
Ogród przekopie - tropiąc, gdzie kret.

Pies czasem w nocy szczeka, warczy ...
Pies wyje do księżyca tarczy.

(Próżno nakrywasz się poduchą,
Noc głucha nie jest aż tak głuchą).

To prawda.
Są kłopoty z psem.
Ale wy wiecie
I ja wiem - 
Gdy łza oświetla dzień ponury,
Dobrze mieć psa,
Co drzemie obok.

PIES TO KAWAŁEK JEST NATURY,
Który mieszka razem z tobą.

Pogłaszczesz psa - i w szarym mieście,
Wśród szarych bloków świeci słońce ... 
W zielonym wietrze,
W traw szeleście
Z psem biegniesz
Po Dzieciństwa Łące.


niedziela, 23 czerwca 2013

środa, 19 czerwca 2013

Torby, torbiszony, toreby, torebunie, torebeczki! Czyli co znajduje się w mojej torebce?

Uwielbiam torebki, dziwaczne, inne, ciekawe … i może dlatego zaczęłam je szyć. Nie mam jednej ulubionej, zmieniam w miarę potrzeby. Kiedy biegałam z psem na treningi bardzo przydatne były wszelakie nerki i inne torebunie na pas. Małe sportowe na wyjazdy lub do wrzucenia do torby rowerowej. Nawet znajdzie się w mojej szafie mała czarna na okazje wszelakie (jedna od stu lat:). Teraz najczęściej noszę moje filcowe: zieloną z goldenami i szarą listonoszkę Psią Łapkę, można je obejrzeć w galerii. Poniżej uszytek, który był chyba zwiastunem mojej pasji :D

niedziela, 16 czerwca 2013

Plany ...

Plany są po to, aby zawsze ktoś nam je pokrzyżował. Do takiego dochodzę wniosku, a że człowiek jest zwierzęciem szybko przystosowującym się do nowych sytuacji, tak więc i moje plany uległy weryfikacji. W ramach odstresowania weekend został podzielony na to co muszę i to co chcę. Jedno zadanie z tego "to co muszę" zostało już zapakowane w kopertę i jutro popędzi do stolicy. 
A z tego "co chcę" po pierwsze zniknął cały stos szybkich poprawek i drobnych renowacji, z czego jestem niezmiernie dumna! Po drugie zniknął UFoludek a pojawiła się dresiarska bluzeczka:


czwartek, 6 czerwca 2013

Kapok

Zaległości się piętrzą, czas się sfilcował do koszmarnie małych rozmiarów ... i tak do ... miało być końca czerwca, ale przed chwilą nieopatrznie sprawdziłam mejla, i ... tak do połowy lipca :((( Najgorsze jest to, że pomysły w głowie się gotują, a nie ma jak ich zrealizować. 

Na razie pokażę przetestowany we wtorek, a uszyty w długi majowy weekend kapok dla Miśki. Ma ułatwić jej pływanie, które z kolei mam nadzieję będzie wpływać pozytywnie na jej aparat ruch. Zobaczymy jak się sprawdzi.
Uszyłam go z normalnego kapoku, podarowanego przez mojego brata wraz z lekcją jak pływa pies (wydawało mi się, że każdy to wie:) oraz wykładem na temat wyporności. Instrukcja się bardzo przydała, mimo, że wcześniej oglądałam wiele modeli i wydawało mi się, że nie ma nic prostszego.