Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recykling. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2015

Przewrót majowy

Można powiedzieć, że działalność wywrotowa zakończyła się w maju. Uff! Nie ma to, jak przewrócić swoje życie do góry nogami, zamieszać, odkurzyć, zrobić porządki, podjąć decyzje, wyznaczyć nowe cele i priorytety ... Zwał, jak zwał najważniejsze, że mogę spokojnie wrócić do blogowania. Witam więc Was słodko! A jak! O linię należy dbać :)


Te piękności, niestety nie są mojej produkcji, ale na wspólne pieczenie pierniczków zapraszam już teraz (mam tylko nadzieję, że do listopada piekarnik już będzie). Na zachętę 

środa, 4 czerwca 2014

Petkwiatki

Że pet'y u mnie na topie, to już wiecie. Petsłodziaki można obejrzeć TU i TU. Dzisiaj jednak pet wykorzystamy w innym wymiarze. Petkwiatki zawróciły mi w głowie już dawno, dawno, dawno temu. Materiał zgromadzony, przytargany np z podróży, jakby u nas mało było tego śmiecia:D Granatowy przywędrował z Wiednia. Biały pet przyleciał z Kazachstanu z wielbłądzim mlekiem i w dodatku wewnątrz okazał się koloru perłowego! Dokładną instrukcję znajdziecie TU. Naprawdę wciąga!

Pierwszy zestaw powstał już w marcu na urodziny pewnej strojnisi ;D


Ten dokończyłam niedawno


środa, 21 maja 2014

Torebka do dalszego recyklingu

Dzisiaj szybki post, bo wiadomo na urlopie czas wycieka z prędkością kosmiczną. Ale obiecałam zaprezentować weselną torebkę.
Koncepcja była taka, że miałam ochotę dodatek, w postaci torebki stworzyć sama. Trochę pomysłów przeleciało przez moją głowę. Stanęło na tym, że torebka stworzona na jedno wyjście, musi mieć możliwość dalszego recyklingu;D Czyli jak największy odzysk materiału. Zainspirowała mnie Miśki apteczka podróżna.
I tak powstała prosta torebka z brązowego filcu, ćwieki koloru starego złota połączyły z tuniką oraz dodatkami.
Na zdjęciu ze swoim pierwowzorem :D


sobota, 8 marca 2014

Jak Wam minął ósmy?

Nie obyło się pewnie bez kwiatów? A jak że! U mnie też. Kwiaty były i od Pana Codziennego i od dziecięcia pierworodnego kurier osobiście dostarczył, co prawda do sąsiadki, ale równie osobiście odebrałyśmy z córcią, jako że od brata i syna w jednej osobie były :D


 Wesoło było i babsko w gdyńskim Klifie. Nasza obrotna koleżanka Agusia sprytnie zorganizowała nam popołudnie i zapisała na tzw makijaż i co gorsza sesję zdjęciową. 

poniedziałek, 3 marca 2014

Skóra dziadka Mariana

Na sobotę miałam ambitne szyciowe plany ogarnięcia kilku zalegających rzeczy. Ale cały dzień został pochłonięty przez kamizelkę i nie myślcie sobie, że ją od początku szyłam! Pewnie wtedy poszłoby znacznie szybciej :D


piątek, 27 grudnia 2013

Co się pod choinką ukrywało ...?

Świąteczny chaos minął ... pozostały zdjęcia, które dzisiaj wyjątkowo nie chciały dać się okiełznać. Pewnie dlatego, że wyrwałam je z błogiego poświątecznego lenistwa ...


piątek, 26 lipca 2013

Kombinezon ...

 Wreszcie uszyty! Mój osobisty UFOk! Dokładnie miesiąc temu zrobiłam wykrój kombinezonu o czym wspominałam TU. Może to nie jest jakiś rekord z odkładaniem czegoś na bok, ale mnie się wydawało strasznie długo, przekładałam z miejsca na miejsce. A to wszystko przez te opisy w Burdzie, których kompletnie nie ogarniałam i nie ogarniam dalej. Oczywiście macie rację, nie bierze się za coś o czym nie ma się zielonego pojęcia! Ale miałam ochotę uszyć coś po raz pierwszy z normalnego przepisu, a nie tylko z szycia krok po kroku. Tylko dzięki Waszym komentarzom pod wspomnianym postem wzięłam się do dokończenia mojego uszytka :D



środa, 17 lipca 2013

Szyjemy legowisko dla psa

Legowisk i innych leżanek trochę się naszyłam i przetestowałam, a to wszytko dzięki kochanej Dyniulce, której jednym z celów życiowych jest wykańczanie Miśkowych posłań. Załatwiła ich wiele, właściciele kotów pewnie domyślają się w jaki to cudowny sposób robiła ......
Z przetestowanych polecam te z gąbką w środku, świetnie się piorą i szybko suszą, takie jak Dyniula sobie wygrała w konkursie w Krysi. Nota bene, które też chciała wykończyć. Jakiś czas temu zakupiłam legowicho - ponton ze skaju. Nie interesuje zbytnio kocilli. Niestety Miśka korzysta z wełniano - magnetycznej maty i mimo naszych starań też się jej oberwało, a pranie tego cuda, to nie lada wyczyn :( Ponieważ skaj się sprawdza, jakiś czas temu uszyłam jeszcze jedno. Tyle z przygód Miśkowych legowisk.

Jak zapowiadałam TU następny w kolejce do obszycia był Pepik, któremu uszyłam taką oto poduchę, ku zazdrości pozostałych domowników tych cztero- i dwunożnych: