Na miły początek coś do schrupania :D Upolowałam tego śpiącego chlebowego psiaka na targach w Lubaniu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bluzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bluzka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 czerwca 2014
sobota, 8 marca 2014
Jak Wam minął ósmy?
Nie obyło się pewnie bez kwiatów? A jak że! U mnie też. Kwiaty były i od Pana Codziennego i od dziecięcia pierworodnego kurier osobiście dostarczył, co prawda do sąsiadki, ale równie osobiście odebrałyśmy z córcią, jako że od brata i syna w jednej osobie były :D
Wesoło było i babsko w gdyńskim Klifie. Nasza obrotna koleżanka Agusia sprytnie zorganizowała nam popołudnie i zapisała na tzw makijaż i co gorsza sesję zdjęciową.
niedziela, 15 września 2013
Garbaty ekspres i konkurs u LoliJoo :D
Garbaty ekspres sam się prosił, żeby zgłosić go w konkursie u LoliJoo. Nie byle jaki, to konkurs! Trzeba się wykazać trochę pamięcią i opisać szyciową wpadkę ubrania zakupionego czy wypatrzonego w sklepach.

czwartek, 22 sierpnia 2013
wtorek, 20 sierpnia 2013
Urlopowo ciąg dalszy z bluzeczką w tle
No i jest stacjonarnie. Pojezierze Drawskie, Folwark na Półwyspie godzina 22.00:
ja - kochanie nikt nie imprezuje, jaka cisza ...
Pan Codzienny - bo tu przyjeżdżają tacy ... tacy ... tacy z dziećmi!
ja - i tacy ... ze starymi psami!
Pan Codzienny - :))))))
ja - :))))))
I skucha! Bo ten stary pies nie daje nam żyć (tzn leniuchować) Liczy się tylko woda, woda i jeszcze raz woda! A że jest aporterem, to zwierze samo się nie kąpie! O nie!
Rzucać! Rzucać! Rzucać!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
Ważne, że jest chwila na obfocenie wcześniejszych usztków w tak zwanym plenerze. Dzisiaj kolejna bluzka. Powstała z męskiego T-shirta rozmiaru XXL specjalnie do tego celu zakupionego. Trochę przeleżał, bo miałam sto pomysłów co z nim zrobić ... i to był błąd! Miałam plany koronkowe co do tej przeróbki ... Zdecydowanie kwalifikuje się do Uwolnionych Tkanin!
niedziela, 18 sierpnia 2013
W drodze ...
Miało być tym razem stacjonarnie, ale póki dotarliśmy na miejsce, jednodniowy wypad do obwodu Kaliningradzkiego się przyplątał. Przy okazji bluzka przerobiona ze spódnicy, która to zawędrowała do mnie z Zaczarowanej Garderoby :D Kroju była kanciastego, także i bluzka takich kształtów nabrała :D
niedziela, 16 czerwca 2013
Plany ...
Plany są po to, aby zawsze ktoś nam je pokrzyżował. Do takiego dochodzę wniosku, a że człowiek jest zwierzęciem szybko przystosowującym się do nowych sytuacji, tak więc i moje plany uległy weryfikacji. W ramach odstresowania weekend został podzielony na to co muszę i to co chcę. Jedno zadanie z tego "to co muszę" zostało już zapakowane w kopertę i jutro popędzi do stolicy.
A z tego "co chcę" po pierwsze zniknął cały stos szybkich poprawek i drobnych renowacji, z czego jestem niezmiernie dumna! Po drugie zniknął UFoludek a pojawiła się dresiarska bluzeczka:
sobota, 13 kwietnia 2013
Weekendowe porażki
Dawno, dawno temu czyli w zimowy jeszcze poranek poprzedniego weekendu, odsłaniam roletę w sypialni, a tam ... taki oto widok:
wtorek, 2 kwietnia 2013
Kwiecień plecień ...
... bo przeplata ...
... trochę zimy ...
w związku z powyższym, w ramach spodniowych ćwiczeń wg przepisu o TU, uszyły się kolejne spodnie. Pod ręką miałam uwolnioną z maminej szafy wełnianą tkaninę, o czym pisałam TU. Mówi się trudno i ćwiczy się na tym, na czym ma :D Ucieszona zapewne będzie mama, bo jak usłyszała, że z kryzysowej, ciężko zdobytej wełny (te czasy owa tkanina pamięta), miały powstać misie, to się mocno zmarszczyła. Jak podciągnę je pod pachy, to nie będzie widać, że są dziwaczne i wszyscy będą zadowoleni :))) Spodnie przetestowałam podczas świąt i są idealne na wielkie obżarstwo ;)
czwartek, 21 marca 2013
piątek, 16 listopada 2012
Transylwanii ciąg dalszy ...
No niestety, przeróbki nie pomogą na wszechobecne, wszechogarniające i podstępne kłaczydła! Posiadanie kremowego psa i rudego kota skutkuje tym, że czarna garderoba musi się ograniczyć do małej czarnej i ewentualnie czegoś nieczepliwego :(
Opisana już wcześniej przeróbka Transylwańskiego T-shirta KLIK na nic się zdała. Bawełna wyjątkowo czepliwa, nawet leżąc w szafie była pełna kłaków. Wpierw leżał z powodu nieodpowiedniego dekoldu, później z powodu owłosienia ;)
Postanowiłam więc wykorzystać nadruk, który bardzo polubiłam, i połączyć go z bardziej praktyczną tkaniną:)
Wykorzystany został męski podkoszulek rozmiar S koloru szarego, gatunek całkiem słuszny, przetestowany:). Niestety przeróbka odbywała się w godzinach popołudniowych, po pracy, więc zdjęć z całego procesu nie mam, a zamieszczone, niestety są kiepskiej jakości, za co z góry przepraszam.
Nadruk oraz pagony, podkleiłam wcześniej czarną flizeliną, a dopiero do tak przygotowanych elementów przytwierdzałam ćwieki. Mam nadzieję, że będą się lepiej trzymały. Następnie całe "aplikacje" przyszyłam do bluzki.
Tak się prezentuje w całości:
sobota, 13 października 2012
listopadowo
dawno, dawno, dawno temu (tzn jakieś 2 lata temu) w dalekiej krainie zwanej transywanią, w mieście bran u wrót zamczyska strasznego drakuli (to taka ściema dla turystów, krwawy wladimir miał swoje zamczysko, gdzie indziej, ale ten zamek w branie łatwiej chyba było odbudować:) ten oryginalny jest na górze, na którą prowadzi ponad 1000 schodów, więc się nie dziwię, że dreptać z zaprawą nikomu się nie chciało:). wracając do tematu, u wrót tegoż zamczyska zakupiłam przyodziewek z takim oto słodkim obrazkiem:
ale przyodziewek ten miał koszmarny dekolt (tzn. jego brak):
zdecydowanie nie lubię takiego czegoś, więc nożyczki poszły w ruch:
i maszyna również:
i coś takiego się uszyło:
wiem, nic nie widać, ale jest już ciemno :( jutro mniej mrocznie, biorę się za bluzę koloru różowo-majtkowego :)) pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)