środa, 19 czerwca 2013

Torby, torbiszony, toreby, torebunie, torebeczki! Czyli co znajduje się w mojej torebce?

Uwielbiam torebki, dziwaczne, inne, ciekawe … i może dlatego zaczęłam je szyć. Nie mam jednej ulubionej, zmieniam w miarę potrzeby. Kiedy biegałam z psem na treningi bardzo przydatne były wszelakie nerki i inne torebunie na pas. Małe sportowe na wyjazdy lub do wrzucenia do torby rowerowej. Nawet znajdzie się w mojej szafie mała czarna na okazje wszelakie (jedna od stu lat:). Teraz najczęściej noszę moje filcowe: zieloną z goldenami i szarą listonoszkę Psią Łapkę, można je obejrzeć w galerii. Poniżej uszytek, który był chyba zwiastunem mojej pasji :D

niedziela, 16 czerwca 2013

Plany ...

Plany są po to, aby zawsze ktoś nam je pokrzyżował. Do takiego dochodzę wniosku, a że człowiek jest zwierzęciem szybko przystosowującym się do nowych sytuacji, tak więc i moje plany uległy weryfikacji. W ramach odstresowania weekend został podzielony na to co muszę i to co chcę. Jedno zadanie z tego "to co muszę" zostało już zapakowane w kopertę i jutro popędzi do stolicy. 
A z tego "co chcę" po pierwsze zniknął cały stos szybkich poprawek i drobnych renowacji, z czego jestem niezmiernie dumna! Po drugie zniknął UFoludek a pojawiła się dresiarska bluzeczka:


czwartek, 6 czerwca 2013

Kapok

Zaległości się piętrzą, czas się sfilcował do koszmarnie małych rozmiarów ... i tak do ... miało być końca czerwca, ale przed chwilą nieopatrznie sprawdziłam mejla, i ... tak do połowy lipca :((( Najgorsze jest to, że pomysły w głowie się gotują, a nie ma jak ich zrealizować. 

Na razie pokażę przetestowany we wtorek, a uszyty w długi majowy weekend kapok dla Miśki. Ma ułatwić jej pływanie, które z kolei mam nadzieję będzie wpływać pozytywnie na jej aparat ruch. Zobaczymy jak się sprawdzi.
Uszyłam go z normalnego kapoku, podarowanego przez mojego brata wraz z lekcją jak pływa pies (wydawało mi się, że każdy to wie:) oraz wykładem na temat wyporności. Instrukcja się bardzo przydała, mimo, że wcześniej oglądałam wiele modeli i wydawało mi się, że nie ma nic prostszego.