poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Kupione, zdobyte, uszyte:)

Właśnie w tej kolejności się odbyło. Wpierw zakupiony został materiał, tzn dwa kawałki w SH za dość znaczną kwotę 1,5 zł (czy wspominałam już, że w tej kwocie nabyłam jeszcze dość spory kawałek czegoś przypominającego zamsz, idealny na aplikacje:). Powiem jeszcze, że odkryłam tuż pod nosem całkiem miły SH, z jeszcze milszymi Paniami! Będzie mi bardzo przyjemnie tam zaglądać:) Kolejnym krokiem było zdobycie najnowszego "Szycia krok po kroku" 1/2013, i tak w sobotni wieczór został wygrzebany ostatni egzemplarz spod sterty dziwacznych pism. Mam! Tym razem udało się! A w niedzielny poranek, na tapetę poszedł model 2B krótkich spodenek.

Ta dam! I oto one:


czwartek, 18 kwietnia 2013

Spodnie odsłona 3

Miło jest posiedzieć w domu, ale już mniej fajnie, jeżeli powodem jest choroba :( Na pocieszenie postanowiłam uszyć sobie coś z materiałów zalegających. Wybór padł na czerwoną tkaninę w białe kropeczki, na pewno ma coś w sobie z bawełny:D Została uwolniona z maminej szafy, o czym pisałam TU. Uwolniły się jeszcze białe kropki na niebieskim tle i z tych uszyłam zamierzoną rzecz, ale o tym później;)
Tkanina wybrana, więc przydałby się jeszcze wykrój? Oczywiście spodniowego transu ciąg dalszy. TU i TU dwie poprzednie wersje, które wyszły spoko, ale .... Mając trochę czasu (a nawet sporo) przemyślałam to moje ALE i uszyłam je trochę mniejsze. Teraz jestem bardzo zadowolona. Mówi się, że do trzech razy sztuka:)


sobota, 13 kwietnia 2013

sobota, 6 kwietnia 2013

Pytania o zwierzęta


Zainspirowana tekstami o psach i ogólnie o zwierzętach, które pojawiły się na blogu Świat to Dżungla, postanowiłam odnaleźć moją mini pracę zaliczeniową z podyplomówki. Zapraszam do przeczytania rozważań Pantery TU i TU z którymi się w pełni zgadzam i do których się przyłączam: 

wtorek, 2 kwietnia 2013

Kwiecień plecień ...

... bo przeplata ...

... trochę zimy ...
w związku z powyższym, w ramach spodniowych ćwiczeń wg przepisu o TU, uszyły się kolejne spodnie. Pod ręką miałam uwolnioną z maminej szafy wełnianą tkaninę, o czym pisałam TU. Mówi się trudno i ćwiczy się na tym, na czym ma :D Ucieszona zapewne będzie mama, bo jak usłyszała, że z kryzysowej, ciężko zdobytej wełny (te czasy owa tkanina pamięta), miały powstać misie, to się mocno zmarszczyła. Jak podciągnę je pod pachy, to nie będzie widać, że są dziwaczne i wszyscy będą zadowoleni :))) Spodnie przetestowałam podczas świąt i są idealne na wielkie obżarstwo ;)