wtorek, 2 lutego 2016

Legowisko - akcja reaktywacja!

Wasz ulubiony temat legowisk dla psów powraca. Dzisiaj reaktywacja posłania typu ponton. Nie wiem czy się kiedyś zastanawialiście, co legowiska dla psów/kotów mają w środku? Jak postanowiłam Miśce kupić "ponton" do spania okazało się, że większość wypełniana jest wełną mineralną, która, jak mi się wydaje, ma trochę inne zastosowanie. Szczególnie, że w budownictwie jest ona całkowicie izolowana, a w posłaniu zaszyta w cienkim materiale, tkanina zewnętrza, obojętnie co by to nie było, też nie izoluje tak jak tynk. Ciekawa jestem czy nadal producenci stosują wełnę jako wypełniacz?

Upolowany "ponton" okazał się bardzo solidnym i wygodnym legowiskiem, wypełnionym ciętą gąbką. Dotrwał do dnia dzisiejszego, ulubione spanie wszystkich domowych zwierzaków z pokolenia na pokolenie. Niestety gąbka mocno się zużyła a góry i doliny nie zachęcały do wylegiwania się.

Nie pozostało nic innego jak REAKTYWACJA!




Zamki w każdej części pozwalają na wygodne pranie posłania. Nasza felerna poducha do wymiany.

 Jak wydać mocno sfatygowana.

Pierwotnie chciałam wykorzystać poszewkę i wymienić tylko zawartość, ale po rozpruciu okazało się, że gąbka jest tak mocno pokruszona, że trzeba wyrzucić całość :(

Na wyprzedaży nabyłam poduchę, taką na której nie można spać, bo jest tak napuszona i sztywna, że można tylko siedzieć ;D Taka ilość wypełnienia w zupełności wystarczy na większą i bardziej płaską poduchę!

Jej niezaprzeczalnym atutem obok swojej nadętości, jest możliwość prania w wysokiej temperaturze (co jest bardzo ważne mając starszego psa i ześwirowane koty).

Ze starej poszwy wycięłam odpowiednich rozmiarów prostokąt.

Trzy boki zszyłam.

Poducha została rozpruta!

Moim oczom ukazały się miłe w dotyku, puchate silikonowe kuleczki, zdecydowanie inne, niż te które kupowałam do tildowych psiaków.

Wcześniej zaprasowany czwarty bok zaszyłam.

Nowa poducha bardzo łatwo dała się uformować, a zawartość pozostała na miejscu.

Produkt końcowy.

Został upakowany w środkową komorę "pontonu".

Boki, w postaci długiego węża pozostały na razie gąbczaste, nie były zużyte tak jak środkowa poducha.

Teraz możemy się zastanowić na co wydamy zaoszczędzoną kasę ;D

9 komentarzy:

  1. Ale masz ładnie ubraną rękę:) Ponton uratowałaś po mistrzowsku!
    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję😄 Z uratowanego spania cieszymy się wszyscy!

      Usuń
  2. Bardzo lubię takie akcje, sama raczej staram się reanimować niż wyrzucać (zboczenie zawodowe? :P)
    Pozdrawiamy!
    Śledź też pies

    OdpowiedzUsuń
  3. Na ost.fotografii Brombunia takim pytającym wzrokiem:"Czemu taaaaak długo musiałam czekać na tak wygodne legowisko"??? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już kocham to miejsce. Nie wiem co bardziej, czy pieskie, czy szycie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ekstra! Uwielbiam robić wszystko sama i ostatnio też psu zafundowałam legowisko ze zwykłej dużej poduszki w kolorowej poszewce, przy okazji mam schowana drugą na wszelki wypadek. Kasa zaoszczędzona a pies szczęśliwy! :)
    Już uwielbiam to miejsce! Pozdrawiamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uwielbiam robić sama rzeczy i dla psów i dla koni, jest frajda i satysfakcja! :D
    Zapraszam na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń

:D