sobota, 13 października 2012

listopadowo

dawno, dawno, dawno temu (tzn jakieś 2 lata temu) w dalekiej krainie zwanej transywanią, w mieście bran u wrót zamczyska strasznego drakuli (to taka ściema dla turystów, krwawy wladimir miał swoje zamczysko, gdzie indziej, ale ten zamek w branie łatwiej chyba było odbudować:) ten oryginalny jest na górze, na którą prowadzi ponad 1000 schodów, więc się nie dziwię, że dreptać z zaprawą nikomu się nie chciało:). wracając do tematu, u wrót tegoż zamczyska zakupiłam przyodziewek z takim oto słodkim obrazkiem:


ale przyodziewek ten miał koszmarny dekolt (tzn. jego brak):


zdecydowanie nie lubię takiego czegoś, więc nożyczki poszły w ruch:


i maszyna również:


i coś takiego się uszyło:


wiem, nic nie widać, ale jest już ciemno :( jutro mniej mrocznie, biorę się za bluzę koloru różowo-majtkowego :)) pozdrawiam!

czwartek, 11 października 2012

Szlafmyca

nie spodziewałam się tego, że takowa część garderoby istnieje jeszcze w obrocie handlowym! i to nie w cepelii, ale jako dodatek do koszuli nocnej - męskiej! a skoro tak to znaczy, że jest popyt:)
kiedy to dziecię płci męskiej (nie moje, znajomych) poprosiło o czapkę do spania, od razu na myśl przyszła mi szlafmyca.
zaglądam ja więc do internetu, spodziewając się co najwyżej historycznych rycin, ewentualnie kadrów z takowych filmów. a tu niespodzianka! szlafmycę można nabyć w sklepach z bielizną nocną. tak sobie pomyślałam, że skoro dziecię (płci męskiej) takowej czapki potrzebuje, musi coś być na rzeczy:)

i tak się uszyła szlafmyca junior:


tak wygląda na modelu:


oczywiście materiał z szafy. zakupiony z wiadomych powodów ale z niewiadomym przeznaczeniem :)


proces technologiczny nie był skomplikowany:





jutro zostanie dostarczony do zainteresowanego. ma nadzieję, że będzie miał kolorowe sny. dobranoc!

wtorek, 2 października 2012

no i są!

doczekałam się od właścicielki mojej pierwszej uszytej torby, zdjęć tegoż uszytku. warto było poczekać na taką sesję plenerową!






zdjęcia: aga b. (jak zawsze dbająca o każdy przecinek i kropkę nad i: ) dzięki i pozdrawiam!

niedziela, 30 września 2012

filcowa wataha ciąg dalszy

miałam już nie szyć listonoszek, ale jakoś mnie skusiło i sobota zaowocowała dwoma torebkami:



szczególnie, że miałam niezły doping:


piątek, 28 września 2012

w ramach walki ze stresem ...

............ wczoraj w godzinach wieczornych, w tempie ekspresowym, przy kubku gorącej melisy powstała kolejna torebeczka, folcowo - sweterkowa. zdecydowanie wpasowuje się w akcję uwalniania tkanin, co prawda uwolniła się kamizelka zalegająca w wiadomej maminej szafie oraz skrawki filcu z mojej szafy, ale to zawsze mniej w obu szafach :) 

sweterkowo-filcowa chihuahua





szczęśliwą właścicielką sweterkowo-filcowej torebki została moja córka. spokojnie mieści się w niej format a4, więc jak znalazł na rozpoczęcie nowego roku akademickiego :)

odbioru technicznego dokonała dynia (nasza kocica)


a z takiego cudnego, epokowego sweterka, tzn kamizelki powstała ;)



niedziela, 23 września 2012

nowy model

dzisiaj został zrealizowany nowy projekt torebki, jestem ciekawa jak z jego funkcjonalnością? ale zresztą kto powiedział, że torebka ma być funkcjonalna? :)))





a tutaj prezentacja przez modelkę:

coś z kociego życia - aplikacja

a oto pomysł na aplikację: