niedziela, 23 listopada 2014

Futrzany hardkor


 Dzisiaj uszyjemy futrzany hardkor czyli milusi aporcik. Oczywiście milusi dla naszych milusińskich, są bowiem psy uwielbiające takie szarpaki, w przeciwieństwie do właścicieli, "kochających" chowanie omemlanego futrzaka do kieszeni. Ale czego nie robi się dla wspólnie spędzonych chwil na świeżym powietrzu. 

A jak przy okazji uda się  czegoś nauczyć naszego mądrusia, to jesteśmy w stanie wybaczyć te obleśne mokradło w naszej kieszeni!




Jeżeli w domu walają się Wam niechciane, niekochane, niemodne futrzane kołnierze od dawno już porzuconych sweterków czy płaszczyków, to pełnia sukcesu!


Co potrzebujemy:
  • Kołnierze ze sztucznego futra.
  • Taśma parciana lub grubszy sznurek.
  • Opcjonalnie: kawałki kordury, folia szeleszcząca, wypełnienie.
  • Oczywiście przybory do szycia, super jak jest maszyna, ale bez niej też dacie radę!

Zaczynamy od wypatroszenia kołnierzy, wypruwamy podszewkę, wszelkie napy i guziczki ...


Rozkładamy na płasko i zastanawiamy się jak najekonomiczniej wyciąć z nich prostokąt. Pamiętajcie, że są to materiały rozciągliwe, więc możemy kształt trochę "naciągnąć" czyli nie musi być to idealny prostokąt.


Składamy materiał na pół wzdłuż dłuższej krawędzi i fastrygujemy lub spinamy szpilkami. Następnie przeszywamy na maszynie (ręcznie na okrętkę). Ja użyłam do szycia mocnych nici, którymi szyję filc.


Następnym krokiem jest przygotowanie szkieletu nośnego. Taśmę parcianą zszywamy tworząc ósemkę. Musi być dłuższa od naszego futrzanego prostokąta.


Dzięki temu, że będzie przechodzić przez całą długość aportu, wzmocnimy go, a końcówki ósemki posłużą za uchwyty.

Wywijamy naszego futrzaka na prawą stronę, przeciągamy ósemką, pilnując aby z każdej strony wystawał równy kawałek taśmy. Opcjonalnie wypychamy wypełnieniem, ja użyłam silikonowego puchu, ale mogą to być np ścinki polarowe. Też dobrze sprawdzają się w praniu :) Można włożyć kawałek szeleszczącej folii.


Oba brzegi fastrygujemy lub spinamy szpilkami.


I całość przeszywamy, na prawej stronie. Jest to wygodniejsze niż kombinowanie z lewą stroną, wywijanie i zaszywanie dziurek. Po prostu solidnie przeszywamy mocnymi nićmi, a futerko schowa nasz szew.


Dla psich twardzieli wersja z kordurową poduszeczką w środku. Wycinamy dwa (lub jeden i składamy) prostokąty, zszywamy dwa boki. Wkładamy naszą ósemkę, zaszywamy jeden bok, wypychamy wypełnieniem i zaszywamy. 


Naciągamy wcześniej uszyty futrzany rękaw i zaszywamy, tak samo, jak bez poduszeczki.


I mamy gotowy aport!

Wypatroszyłam wszystkie zalegające w kartonach kołnierze! Wykorzystałam różne taśmy i sznurki. Uwolniły się futra do ostatniego skrawka! W sumie dziewięć aportów. W różnych rozmiarach, grubościach i nawet jeden okraglaczek :D


 Bromba przygarnęła dwa, jeden jak widać, drugi z zielonym sznureczkiem:D Mikołajki tuż tuż! Reszta pójdzie więc w świat. Amatorów mięciutkich szarpaków nie brakuje! Jak tylko jutro rano będzie ciut słońca to zrobimy zdjęcia i szczegółowy opis każdego futrzanego hardkora :D


Gorączka świątecznych uszytków podobno zaczyna się tuż po świętach i trwa do następnych, coby ze wszystkim zdążyć! Raaatunku!!! To ja jestem w totalnych powijakach!

14 komentarzy:

  1. Bardzo fajny patent :) chociaż moją to byłoby w stanie zainteresować jedynie pęto kiełbasy :)
    ale widzę, że szyłaś na emerytce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyna nie ma zahamowań, szło jak burza!

      Usuń
  2. Genialne aporty mlemlaki i widać, że się podobają:) Moja psina miała mlemlak ze skarpetek, powiązanych w supły:D Te Twoje to są pełne wdzięku i naprawdę fajnie wyglądają nawet podczas mlemlania:)))
    Uściski!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze skarpet, też jest fajny patent! Można na końcu zawiązać piłkę od tenisa:)

      Usuń
  3. Psa nie mam, ale gdybym miała, to pewnie już bym szyła...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego! Na prezent dla psiarzy jak znalazł:D

      Usuń
  4. Świetne! W pierwszym momencie pomyślałam o prezencie dla znajomego, no właściwie dla jego psów ;)
    Po czym przypomniało mi się jak skończył żywot konar rzucany do aportu jednemu z nich. Nie wiem co by zostało z takiej zabawki.
    To może jednak zabawka do aportowania dla znajomego, on jej kłami nie rozszarpie. Chyba... ;)
    Bromba jest boska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam! Prezent jak znalazł :D

      Usuń
  5. u nas niestety takie wynalazki są jednorazowe, Giro uwielbia się wieszać, szarpać i rozrywać zabawki, przeżywają tylko najsilniejsze :p zdarza mi się czasami robić szarpaki z koców polarowych, one są dość żywotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie ten z kordurą w środku jest całkiem żywotny :)

      Usuń
  6. Mnie się podoba to ostatnie zdjęcie, na którym pies wygląda jakby miał brodę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne szarpaki, ostatnio u nas wszelkie zabawki z futerkiem robią furorę, ale Skinez został załatwiony - już drugi :(

    OdpowiedzUsuń

:D